instagram facebook instagram
  • ♥
  • O mnie
  • Kategorie
    • Fotografia
    • Ciąża
    • Macierzyństwo
    • Lifestyle
    • Podróże
    • Przemyślenia
    • Zojostylówka
    • Mamostylówka
  • Kontakt
  • Usługi foto

Fotografia, podróże, macierzyństwo



Cześć!
Odkąd odkryłam naturalne kosmetyki, zakochałam się w nich. Im mniej w składzie (lub więcej, z naciskiem na naturalne składniki) - tym pewniejsza jestem, że produkt to strzał w dziesiątkę! Ostatnio miałam okazję przetestować genialny naturalny balsam do ciała firmy Laboratorio di olio. Od samego odpakowania produktu byłam zachwycona. Balsam w szklanym słoiczku z bardzo minimalistyczną etykietą opatulony "siankiem". Od razu dało się wyczuć tę naturalność i prostolinijność.



Naturalny balsam do ciała jest przeznaczony zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. W jego skład wchodzą: olej z nasion słonecznika, olej z pestek moreli, masło shea, masło kakaowe, olej z pestek malin, olej lniany, oliwa z oliwek, sok z aloesu i witamina E. Mimo zawartości tak dużej ilości olejów, balsam nie jest bardzo tłusty, pięknie wchłania się w skórę pozostawiając ją nawilżoną i odżywioną.



Ma idealną konsystencję. Nie ma także zapachu, co akurat dla mnie jest dużym plusem. Nie lubię, kiedy posmaruję się jakimś balsamem/kremem, a później używając perfum, wszystko się niefajnie miesza.

Lubię produkty ekologiczne, z jakąś ideą, ale równocześnie skuteczne i faktycznie działające tak, jak opisują producenci. Jeśli Ty też - koniecznie musisz przetestować ten produkt!
7/17/2020 No komentarze

Cześć!
    Po raz kolejny miałam szansę przetestować produkty firmy Saal Digital. Tym razem była to fotoksiążka Professional Line o wartości 500zł. Wybrałam książkę w formacie 30x21cm z 63-ma stronami. Po raz kolejny jestem naprawdę bardzo (!) zadowolona z przebiegu całego testu. Zacznę od tego, że nie zdążyłabym złożyć zamówienia w terminie, w jakim obowiązywał mnie kod rabatowy. Nie było żadnego problemu ze strony firmy, aby przedłużyć mi jego ważność, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Następnie pojawił się u mnie problem ze złożeniem już gotowego zamówienia - i tutaj także obsługa klienta była nienaganna! Kiedy wszystko udało mi się zrobić jak należy, po ok. tygodniu otrzymałam swoje arcydzieło - bo tylko tak mogę określić to, co otrzymałam.



Postanowiłam zaprojektować swoje portfolio, biorąc pod uwagę to, że zaczynam działać z fotografią nieco bardziej na poważnie. Zobaczcie sami jak świetnie się prezentuje.

















    Okładka przednia wykonana jest z bardzo grubego plastiku, dzięki czemu wygląda niezwykle elegancko i profesjonalnie. Reszta okładki obklejona jest materiałem skóropodobnym w szarym odcieniu. Oprawa jest czymś niezwykle istotnym w tego typu produktach i jestem niesamowicie zadowolona z tego, jak prezentuje się w tym przypadku. Każda ze stron genialnie odzwierciedla kolory na zdjęciach. Fotografie są ostre i prezentują się w świetnym stylu. Podobnie elementy pisane. Nigdzie nie ma najmniejszych pikseli, wszystko wygląda schludnie. Podsumowując - cała fotoksiążka jest dopracowana w najmniejszych szczegółach i naprawdę solidnie i starannie wykonana. Polecam każdemu fotografowi, ale także każdemu, kto marzy o pięknym albumie - fotoksiążce. <3


#saaldigital



5/25/2020 1 komentarze

Cześć!
Dzisiejszy post będzie nieco... psychologiczny? Chyba tak to mogę określić. W ostatnim czasie sporo się u nas działo. Zojka miała swój pierwszy (i mam nadzieję ostatni) pobyt w szpitalu z powodu rotawirusa. Choroba dziecka - to pierwsza taka sytuacja w naszym życiu, nowa i na pewno niełatwa. Oczywiście w szpitalu przebywała razem ze mną. Spędziłyśmy tam 5 dni, tylko albo aż, a ja zdążyłam zaliczyć mały dołek - ale tak to u mnie jest z pobytami w szpitalu, a raczej z pobytami z dala od Pawła. Bo to On jest dla mnie największym wsparciem w trudnych sytuacjach, a kiedy nie może być przy nas to czuję się nieswojo. Ale! To już za nami, wszystko jest okej, Zojkson jest już zdrowy jak ryba i walczymy, żeby tak zostało! 


W ostatnim czasie miałam okazję wziąć udział w teście osobowości PERSO-IN. Czym jest? Co może nam dać? W skrócie jest to narzędzie, które umożliwia nam poznanie swojej osobowości, cech, predyspozycji, mocnych i słabych stron, a także tego, jak można je wykorzystać
w praktyce.

Test polega na uzupełnieniu ankiety internetowej, która jest później analizowana przez system opracowany przez ekspertów i na tej podstawie zostają wyliczone wyniki osobowości.
Następnie tworzony jest 45-stronicowy raport opisujący nasze naturalne predyspozycje i instrukcje - jak wykorzystać swoje cechy w życiu. Taki raport może zostać omówiony z certyfikowanym trenerem, którego możemy zapytać o wszystko, co dla nas niejasne. 

Ja miałam przyjemność rozmawiać z przesympatyczną trenerką Patrycją - swoją drogą bardzo wyrozumiałą! Pierwszy termin przypadł na nasz pobyt w szpitalu i mimo że dałam znać już po czasie, że jestem niedyspozycyjna - nie był to żaden problem. Ustaliłyśmy kolejny termin i wszystko udało nam się sprawnie omówić (nawet z Zojką na kolanach, która postanowiła się wtedy obudzić).

W moim odczuciu taki test powinien być obowiązkowy dla każdego kandydata do pracy i dołączany do CV. Pracodawcy mieliby wówczas jasność, czy na dane stanowisko zatrudniają odpowiednią osobę. Test wykonałam w takim momencie swojego życia, który uważam za najlepszy na taki krok. Jestem w połowie swojego macierzyńskiego, który skończy się za niecałe 6 miesięcy. Będę musiała wtedy podjąć decyzję co dalej z moją karierą zawodową. Raport PERSO-IN znacząco rozjaśnił mi tę kwestię i pozwolił mi poznać siebie jeszcze lepiej.

Istotnym faktem jest dla mnie to, że ten kwestionariusz wykazał bardzo wysoką wiarygodność naukową, a co za tym idzie jest naprawdę wiarygodny i rzetelny. Wynik podzielony jest na 5 kategorii: LUDZIE, DOŚWIADCZENIA, OBOWIĄZKI, STYMULATORY, TRUDNOŚCI, a także kilka podkategorii, na których naniesione są nasze wyniki, a do tego szczegółowo opisane. 


Następnie po omówieniu danej sfery dowiadujemy się w jakich miejscach możemy się sprawdzić, czytamy wskazówki jak wykorzystać taką wiedzę, a także możliwe przewagi i ryzyka, jakie nasze cechy za sobą niosą. A to nadal nie jest wszystko! Na kolejnych stronach przedstawiane są nam style funkcjonowania w różnych sferach życia - po raz kolejny zobrazowane i opisane nasze wyniki.

W całym raporcie było kilka rzeczy, z którymi nie do końca bym się zgodziła, ale na pewno nie jestem obiektywna wobec siebie. Dałam więc przeczytać swój raport Pawłowi i w 99% stwierdził, że faktycznie taka jestem! Co ciekawe, nawet w miejscach, w których ja nie do końca odnajduję siebie.

Oprócz raportu otrzymałam także skróconą jego formę, którą chętnie się z Wami podzielę!

KLIK

Takie testy można zafundować swoim pracownikom, sobie samemu, czy chociażby uczniom w szkołach - co może nieść za sobą naprawdę wiele korzyści. Oprócz samego testu gorąco zachęcam Was do poczytania bloga PERSO-IN. Znajdziecie tam mnóstwo interesujących artykułów, zwłaszcza jeśli tak jak ja lubicie artykuły psychologiczne.

Korzystaliście kiedykolwiek z jakichkolwiek narzędzi tego typu? 
Może w Twojej szkole lub pracy przeprowadzano podobne testy? 
Co o nich myślisz?

Buziaki :*



3/03/2020 2 komentarze
Cześć!
U mnie duuużo ostatnio się pozmieniało. Zostałam mamą, a ta "fucha" pochłania mi większość czasu. Jednak dzisiaj nie o tym, bo o tym prawdopodobnie będzie większość kolejnych wpisów. Dzisiaj o mikroskopie do telefonu! Czyli bardzo ciekawym gadżetem, chociażby dla posiadaczy dzieciaków! Pamiętam jak w dzieciństwie dziadek miał mikroskop (tylko taki stary, prawdziwy, wysłużony) i z jaką radością zrywałam liście, żeby je pod nim obejrzeć!



Takie oto magiczne urządzenie zakładamy na telefon i... działamy!





(Nie zwracajcie uwagi na moje paznokcie, jak wspominałam - zostałam mamą, haha)
A oto kilka moich efektów:

(blat drewnianego stołu)

(pierścionek)

(monitor komputera)

(linie papilarne)

(wyszyte "a" na pasku od Canona)

(jeansowe spodnie)

Samo urządzenie jest bardzo ciekawe. Przyda się na pewno w pracy z dziećmi, ale także do tego, żeby zaspokoić własną ciekawość. Kiedy do mnie dotarło, razem z narzeczonym oszaleliśmy i przykładaliśmy do mikroskopu dosłownie wszystko, co wpadło nam w ręce.

Ten, i inne gadżety możecie zamówić w sklepie toys4boys.pl
(Teraz zbliża się dzień chłopaka - a mają tam naprawdę multum świetnych pomysłów na prezent!)

Buziaki! :*
9/08/2019 2 komentarze

Koreańska marka DUFT&DOFT podobno sprawia, że świat staje się piękniejszy. Więcej zapachu - więcej piękna! Postanowiłam sprawdzić to osobiście. W swojej ofercie mają maski w płachcie (swoją drogą - moje ulubione!), a także kremy do rąk, balsamy do ciała, mgiełki i wiele, wiele innych wyjątkowo pachnących kosmetyków. 
Więcej o marce: duftndoft.pl



Otrzymałam do testu zestaw czterech mini-kremów do rąk w czterech różnych wariantach zapachowych:

  • Sugar Delight - czerwony grejpfrut i frezja;
  • Pink Breeze - brzoskwinia i różowa piwonia;
  • Stockholm Rose - sztokholmska róża i kaszmir;
  • Sophy Soapy - mroźna orchidea.
Największym plusem tych kremów jest to, że po posmarowaniu, na rękach nie zostaje tłusty ani mokry film. Kremy bardzo szybko wchłaniają się w skórę dłoni, pozostawiając ją bardzo miękką, nawilżoną i przyjemną. Moim bezapelacyjnym faworytem jest zapach Sugar Delight! :)

Kupić można: vica.pl




Istotnym plusem jest też fakt, że zmieszczą się nawet w najmniejszej torebce (np. kopertówka na weselu), a także na dają się na podróż (np. samolotem, kiedy mamy ograniczony bagaż). Ja spakowałam już swój ulubiony zapach do torby do porodu!:)




Znacie markę Duft&Doft? 
Który zapach jest Waszym faworytem?

Buziaki!:*
7/22/2019 No komentarze

Cześć!
Dostałam ostatnio propozycję przetestowania nowego kleju do butów "Tadam!" Jako że mam na głowie ostatnio ważniejsze wydatki niż buty, postanowiłam się zgodzić i odświeżyć moje starszaki. :D Przede wszystkim vansy powoli wykazywały, że nie są już pierwszej nowości... To właśnie na nich przeprowadziłam test! :D





Tak wyglądało miejsce zgięcia palców, po obu stronach, na obu butach. Pierwsze co zauważyłam, że klej nie ma "typowej" konsystencji. Zazwyczaj są bardzo lejące. Ten z kolei porównałabym do galaretki. Druga sprawa, która bardzo mnie zaskoczyła to szybkość schnięcia. Na ulotce napisano, żeby przytrzymać 60 sekund, choć jakoś w to nie wierzyłam i spięłam buty spinaczami, aby klej lepiej się związał. Po chwili (nie wiem nawet czy minęło te 60 sekund!) stwierdziłam, że sprawdzę jak to wygląda. A wyglądało tak:



Były już pęknięte i tego, wiadomo, nie usunę, ale skleiły się idealnie! Pytanie jak teraz zniosą chociażby kałuże, czy w ogóle eksploatację przy chodzeniu i ciągłe zginanie palców :D

PS. Wybaczcie, że nie są czyste, ale planuję też test kleju... w pralce! Jestem bardzo ciekawa czy się rozkleją, bo jeśli chodzi o "szmaciane" buty, to jestem bardzo leniwa i piorę wszystkie w pralce :x

Słyszeliście o tym kleju? Mieliście okazję używać?:)

5/28/2019 1 komentarze
Older Posts

OBSERWUJ

  • INSTAGRAM
  • TIKTOK
  • FACEBOOK

Labels

blog ciąża food fotografia inspiracje Irlandia kosmetyki lifestyle makeup maternity podróż podsumowanie poród postanowienia przemyślenia recenzja style ślub tag TESTUJĘ wishlist wnetrza Wroclove zlobek Zojostylówka zwierzęta

Created with by ThemeXpose